Kolędowanie w Łęczyckiem, podobnie jak w innych regionch, miało wiele odsłon od Wigilii Bożego Narodzenia aż do Trzech Króli, a czasem nawet dłużej. W Wigilię – 24. grudnia – chodzili Wiliorze – oni też rozpoczynali cykl kolędniczy. W całym okresie kolędniczym można spotkać było chłopców chodzących z Gwiazdą. Gwiazdę robiono ze starego przetaka z ruchomym krążkiem w środku. Na zewnętrznych ścianach umocowane były daszkowate ramiona z deseczek lub kołków. Gwiazda była zdobiona bibułą, glansowanym papierem, oklejona gwiazdkami i aniołkami . Były też gwiazdy, w których środku przedstawiane były sceny z życia Jezusa, jak w szopce. Te pierwsze, jak i drugie oświetlano świecami (J. P. Dekowski). Wśród kolędników chodziły niegdyś postacie: marszałek, anioł, diabeł, Żyd, baba i ułani. Zazwyczaj po zaproszeniu do chaty śpiewali Dzisiaj w Betlejem po czym prezentowali krótkie przedstawienie. W wywiadach terenowych opowiadano także o postaci turonia. W latach 60′ pamiętano jeszcze kolędy i teksty przedstawień, jednak obchodzono czynnie jedynie Ostatki. W 2019 Łęczycka Szkoła Tradycji działająca w ramach Akademii Kolberga wraz z lokalnymi działaczami i edukatorami oraz Młodzieżowym Domem Kultury w Ozorkowie zorganizowała kolędowanie na wzór niegdysiejszych tradycji. Nauczycielom zależało na zachowaniu tradycji jednocześnie odnosząc się do współczesnych tematów i zależności społecznych. Zniknęła postać Żyda i marszałka – postacie te nie były zrozumiałe dla dzieci. W Łęczyckiem mieszkali przed wojną wspólnie Żydzi, Niemcy, Polacy (w tym katolicy, protestanci, mariawici). Różnorodność kulturowa po wojnie zanikła, a humor związany z poszczególnymi scenkami kolędniczymi przestał być aktualny i zrozumiały. W związku z czym wspólnie ustalono nowy scenariusz, w dużej mierze oparty na tradycyjnym, podanym u Dekowskiego. Kolędowanie odbyło się w Ozorkowie na początku stycznia. Kolędnicy odwiedzali domy prywatne, sklepy i targ tzw. „rynek”, orszak wędrował po ulicach miasta z Gwiazdą, przygotowaną wcześniej przez kolędników własnoręcznie.
Postacią – przewodnikiem została Baba, która zaczynała scenki i prowadziła orszak. Spór diabła i anioła pozostał bez zmian. Wprowadzono postać turonia. Jego nazwa jest nieprzypadkowa i wywodzi się od tura. Według podań grupa kolędników chodziła niegdyś z żywymi zwierzętami i być może jest to pokłosie tamtych zwyczajów. Na strój turonia składały się przeważnie dwa istotne elementy – wykonana drewna maska oraz długa szara płachta (często nazywana derką), pod którą skrywała się osoba trzymająca maskę. Maska powinna być zrobiona z dwóch części, tak by turoń mógł kłapać pyskiem. Często za jednego turonia przebierały się czasem dwie bądź nawet trzy osoby. Turoń pełni funkcję tzw. maszkary – straszydła, które poza budzeniem strachu, potrafiło także wywołać śmiech. Gdy kolędnicy śpiewali, turoń harcował i figlował, wywołując w ten sposób śmiech bądź też strach (zwłaszcza u dzieci). Trudno było mu śpiewać wraz z resztą kolędników, aczkolwiek starał się przynajmniej mlaskać i kłapać pyskiem. Ważnym elementem było tzw. cucenie turonia. Zmęczony harcami turoń padał na ziemię, zaś zadaniem reszty kolędników było ocucenie go poprzez wypowiedzenie stosownych zaklęć, a także poprzez wlanie mu do gardła ozdrowieńczego eliksiru w postaci wódki. W naszym przypadku były to zwykle cukierki. Po wykonaniu tych czynności, turoń wstawał, po to by dalej radośnie pląsać. Ożywianie turonia i towarzyszące temu zabiegi nawiązują do obrzędów magii wegetacyjnej dawnych Słowian, praktykowanych w tym okresie roku podczas świąt agrarnych (głównie Święta Godowego). Zgon, a następnie zmartwychwstanie turonia symbolizowały odrodzenie ziemi, która na zimę zasypia, by obudzić się wiosną. Zatem Turoń symbolizował również płodność i dostatek (Zob. H. Czachowski) Oprócz kolęd popularnych grupa śpiewała także pastorałki pochodzące z badań terenowych lub też opracowań z Łęczyckiego (DWOK t. 22, Dekowski). Z tamtej strony sioła zielenią się zioła, Zagrzmiała runęła w Betlejem Ziemia.
Cytaty: J. P. Dekowski, Z. Hauke, Folklor Ziemi Łęczyckiej, wyd. COMUK, Warszawa 1981.
H. Czachowski, Geneza i Funkcje kolędowania [w:] H. Czachowski, A. Kostrzewa-Majoch, H. M. Łopatyńska, Akwizytorzy szczęścia. O dawnych i współczesnych kolędnikach, Toruń 2004.
BABA
Witam was tu zgormadzeni,
dobrej wieści upragnieni.
Radość, radość niebywała
nowa światłość nam nastała!
ANIOŁ
Gloria, gloria in excelsis Deo!
A oto ja anioł boży, niechaj sie nikt nie trwozy,
bo dzis w miasteczku Betlejem
wesoła nowina,
bo Panna czysta porodziła Syna.
DIABEŁ
Ja wysłannik Belzebuba, będę kusił ród Jakuba
Już pół świata obleciałem, dziwne cuda tam widziałem,
rzeki płoną, mówią woły, tam gdzie miasto – dzis som doły,
ognim zieją stare góry, nad Betlejem czarne chmury.
WSZYSCY – śpiew
Kłap turoniu do chaty, do chaty bo gospodarz bogaty
Kłap turoniu za piecyk, za piecyk czy tam nie ma dzieweczek
Kłap turoniu do portfela, do portfela zrobisz ze mnie milionera
Kłap turoniu do garnka, do garnka bo tam będzie niespodzianka
Tańcował turoń między diabłami, aż sie przewrócił do góry nogami.
SCENKA cucenia turonia byla zazwyczaj improwizowana. Podsuwano mu ciastka, cukierki, zwykle za trzecim razem wstawał.
WSZYSCY – śpiew
Idź turoniu do domu, do domu nie zawadzaj nikomu
bo ci babka wypiła kwas, wypiła kwas idź turoniu bo już czas.
BABA
Zacny gospodarzu, domowy szafarzu
Mówią żeś bogaty, dej nam dwa dukaty,
Abo kiełbasy dwą pęta, bo już ida święta.
WSZYSCY – śpiew, skandowanie
Za kolędę dziękujemy,
zdrowia szczęścia winszujemy
i będziemy rozgłaszali dobrzy ludzie dużo dali!
Kolędy z łęczyckiego w wykonaniu Kapeli Kożuch dzięki uprzejmości zespołu. Kolęda bardzo popularna niegdyś w Łęczyckiem – Mesyjasz przyszedł na świat prawdziwy (zob. DWOK t.22, str 20), w wykonaniu zespołu z Dolnego Śląska. Fotografie Zofia Analog i Joanna Skowrońska.